Od znajomego dostałem ciekawy e-mail więc zdecydowałem sie go opublikować
" Jeden z inwestorów przesłał do mnie ostatnio ciekawy email, opisujący jego niedawną historię. Otóż stracił on większość pieniędzy, jakie miał na swoim koncie. Inwestor ten zdaje sobie sprawę z tego, jak trudno jest faktycznie zarabiać pieniądze na inwestowaniu. Bardzo chce jednak osiągnąć niezależność finansową. Ciągle się uczy, miał już jakieś pomysły na handel ale mimo tego stracił. Na początku wygrywał, później wszystko się "posypało". Historia, z którą może się identyfikować chyba każdy z nas, prawda?
Otóż klient ten poprosił mnie, abym go "zmotywował" do lepszej gry. Jak mógłbym to zrobić? Gdybym miał zawsze sprawdzającą się receptę na sukces, dla każdego...Ale od razu przypomniała mi się pewna historia, która poruszyła mnie kiedyś bardzo mocno. Zaznaczam od razu, iż jest to autentycznie najbardziej niesamowita historia, związana z inwestowaniem, jaką dane mi było poznać. Co prawda znam też inne biografie, ale ta jest poruszające szczególnie, ze względu na młody wiek tego inwestora oraz nieprawdopodobne wyniki. Tak niesamowite, iż pierwszym odruchem jest niedowierzanie i sceptycyzm. Szybko jednak odczucia te przeradzają się w niepohamowany głód wiedzy i chęć osiągnięcia choćby ułamka tego, co osiągnęła ta osoba! Jeśli więc szukasz motywacji i chciałbyś KOMPLETNIE wywrócić do góry nogami swoje wyobrażenie o tym, co jest możliwe, a co nie, to zapraszam do lektury!:
Czy ośmiocyfrowy zysk to realistyczny cel? Taki pułap osiągany jest przez wielu prywatnych inwestorów od lat. Paul Rotter, 32 letni trader z Niemiec, jest jednym z nich i podobno od 10 lat* zarabia 50-60 milionów rocznie. Operuje na najbardziej płynnych rynkach futures, głównie na niemieckich kontraktach Bund.
W 2003 roku, pracownik firmy Man Financial zdradził, iż jeden z ich klientów jest największym prywatnym traderem na Eurexie(jedna z największych giełd terminowych na świecie-S.M.) i to od 8 lat. Jego średni miesięczny obrót to 3 miliony lotów/kontraktów. Pozwala mu to na osiąganie 50 milionów EUR rocznie. Podejrzewa się, iż taki zysk osiągał od przynajmniej 8 lat. W 2004 roku "wyszło na jaw", iż traderem tym jest Paul Rotter-przydomek "flipper".
Ilu takich traderów może istnieć na świecie, skoro tak dużo czasu zajęło wszystkim odgadnięcie tożsamości "flippera"? Nawet jeśli obracają kwotami 10 razy mniejszymi niż Paul, ich zysk i tak jest grubo powyżej marzeń przeciętnego inwestora forex.
Poniżej obszerna część wywiadu z Paulem, jaki ukazał się w niemieckim piśmie Traders Mag:
Pytanie: Czy jest jakieś zdarzenie, które spowodowało, iż zostałeś traderem?
Odpowiedź: Nie, nic z rzeczy typu "kupiłem pierwsze akcje", choć brałem udział w konkursie inwestycyjnym będąc jeszcze w szkole.
P: Jak rozpoczęła się twoja przygoda z profesjonalnym tradingiem?
Odp: Będąc na praktykach w jednym z niemieckich banków, spędzałem dużo czasu na parkiecie DTB(teraz Eurex), co rozbudziło moje zainteresowanie handlem. Podczas tego okresu trochę inwestowałem na swoim prywatnym koncie, co skończyło się utratą niemal wszystkich moich pieniędzy. Będąc na dużym minusie musiałem pożegnać się z bankiem, jednak nieco później pozwolono mi już na inwestowanie w banku japońskim.
P: Czy bank przydzielił Ci jakiegoś opiekuna?
Odp: Nie, nie miałem żadnego mentora. Na początku wymieniałem się pomysłami z głównym dealerem Ajisaka, który osiągał bardzo dobre rezultaty. Czasami nawet zabezpieczał pozycje swojego szefa, jeśli uważał, że się myli. Sporo rozmawialiśmy o psychologii inwestowania, co bardzo mi się później przydało, szczególnie gdy miałem stratne dni.
P: Jak Ci się wtedy wiodło? Czy od samego początku zarabiałeś?
Odp: Dość prędko zacząłem robić 100-150 lotów obrotu dziennie...W ciągu pierwszych 3 lat nie miałem stratnego miesiąca. Później, gdy już operowałem większymi pozycjami zdarzały mi się wpadki, szczególnie po tym, kiedy Eurex otworzył się na dużych graczy z USA, jak Harris Brumfield i całe to Chicago.
P: Mówi się, iż każdy inwestor musi przynajmniej raz zbankrutować, zanim stanie się dobrym inwestorem. Jakie wyciągnąłeś z tego wnioski?
Odp: Z czasem 7-cyfrowe straty zaczęły być dokuczające. Pewnego dnia, na skutek awarii prądu, straciłem 2.5 miliona i myślałem o tym, aby skończyć z tradingiem. Wciąż miałem wystarczająco kapitału, aby nie martwić się o pieniądze ale nie chciałem więcej przeżywać takich emocjonalnych targnięć. Po czterech tygodniach przerwy odzyskałem motywację i powróciłem na rynek. W krótkim czasie udało mi się odrobić straty i to doświadczenie uczyniło mnie jeszcze silniejszym.
P: Czy to zmieniło twoje poglądy na temat rynku?
Odp: Doświadczenie dużych strat, a zaraz za nimi dużych zysków pozwalających je pokryć uczyniło mnie mniej wrażliwym na porażki. Wiem, iż zawsze mogę wszystko odrobić. Jestem teraz w stanie wyłączyć komputery, jeśli danego dnia odnotowałem straty - zamiast szarpania się z rynkiem w celu wyjścia na plus.
P: Jakie są twoje mocne strony i jakie są różnice między tobą, a innymi graczami?
Odp: Umiejętność agresywnej gry podczas zyskownych okresów, podejmowanie większego ryzyka oraz ograniczania aktywności podczas strat. Najlepiej jest mieć przy sobie kogoś, kto w odpowiednim momencie wyłączy komputery, jeśli poziom strat osiągnie określony pułap.
P: Jaką rolę odgrywa u Ciebie zarządzanie kapitałem?
Odp: Ustalam sobie dzienne limity zysku i straty, przy czym najważniejsza jest największa dopuszczalna strata, jaką mogę zaakceptować zanim wyłączę komputery. Moje największe pozycje mają rozmiar pięciu cyfr. Nie używam żadnych specjalnych zasad zarządzania kapitałem.
P: Co robisz, jeśli rynek idzie w przeciwną stronę i twoja pozycja traci? Używasz stop-lossów?
Odp: Od razu zamykam pozycję, jak tylko widzę, iż przynosi straty. Przy większych pozycjach jest z tym mały problem, ponieważ duże zlecenia mogłyby zadziałać przeciwko mnie, przyśpieszając niekorzystny ruch. W większości przypadków potrafię jednak odrobić straty, ponieważ wiem co wywołało ruch i mogę zająć przeciwną pozycję.
P: Nie masz problemu z zamykaniem pozycji lub nawet jej odwracaniem. Czy trader nie powinien trzymać się swojej opinii?
Odp: Zdecydowanie nie. Analityk lub jakiś guru powinni trzymać się swojej opinii ale trader nie powinien mieć opinii. Posiadając opinię ciężko jest wyjść z zajmowanej, stratnej pozycji.
P: Jaką rolę odgrywa psychologia?
Odp: Cały czas staram się rozumieć psychologię rynku i podejmować na tej podstawie swoje decyzje.
P: Jak sobie radzisz z rozpraszającymi myślami i emocjami?
Odp: Jeśli jest z tym na prawdę źle to biorę zimny prysznic lub pływam w basenie.
P: Jak przygotowujesz się do sesji? Czy masz jakieś zwyczaje czy też robisz to "z biegu"?
Odp: Przed rozpoczęciem sprawdzam, jakie raporty czy też wypowiedzi centralnych banków mają się tego dnia pojawić - po prostu wszystko, co może mieć wpływ na rynek. Potem staram się ustalić ważne poziomy dla rynku, na którym gram. Robię to samodzielnie, ale też wspieram się komentarzami innych analityków. W ten sposób ustalam ważne poziomy i kondycję rynku. Nie interesuje mnie opinia innych inwestorów, gdyż mogłaby wpłynąć na mnie.
P: Co robisz aby się uspokoić i zrelaksować?
Odp: Uprawiam sport i mam częste wakacje.
P: Na jakich wykresach pracujesz?
Odp: Zazwyczaj 5m i 30m aby rysować linie trendu i wskaźniki. Preferuję wykresy P&F(kółko i krzyżyk - S.M.) ponieważ dają mi wyraźny obraz tego, co się dzieje(formacje potrójnego szczytu). Ze wskaźników lubię CCI ponieważ pokazuje też zmienność rynków.
Tłumaczenie - Sylwester Majewski
* - na podstawie artykułów z 2005 roku.
PS. Przydomek "flipper" wziął się od specyficznej techniki gry Paula. W dużym skrócie polagała/polega ona na tym, iż Paul składał duże zlecenia w postaci oferty(widocznej dla innych graczy), blisko aktualnej ceny. Zlecenie później "odwracał" i ustawiał po drugiej stronie ceny, zajmując przeciwną pozycję. Flip w języku angielskim znaczy "przerzucać","zmieniać położenie" - stąd przydomek "flipper". Paul jest rasowym skalperem.
PS2. Specyficzna technika Paula narażała innych dużych graczy na spore straty, o ile dali się "załapać" na takie zmiany. Podobno wielokrotnie grożono Paulowi z tego powodu.,,
" Jeden z inwestorów przesłał do mnie ostatnio ciekawy email, opisujący jego niedawną historię. Otóż stracił on większość pieniędzy, jakie miał na swoim koncie. Inwestor ten zdaje sobie sprawę z tego, jak trudno jest faktycznie zarabiać pieniądze na inwestowaniu. Bardzo chce jednak osiągnąć niezależność finansową. Ciągle się uczy, miał już jakieś pomysły na handel ale mimo tego stracił. Na początku wygrywał, później wszystko się "posypało". Historia, z którą może się identyfikować chyba każdy z nas, prawda?
Otóż klient ten poprosił mnie, abym go "zmotywował" do lepszej gry. Jak mógłbym to zrobić? Gdybym miał zawsze sprawdzającą się receptę na sukces, dla każdego...Ale od razu przypomniała mi się pewna historia, która poruszyła mnie kiedyś bardzo mocno. Zaznaczam od razu, iż jest to autentycznie najbardziej niesamowita historia, związana z inwestowaniem, jaką dane mi było poznać. Co prawda znam też inne biografie, ale ta jest poruszające szczególnie, ze względu na młody wiek tego inwestora oraz nieprawdopodobne wyniki. Tak niesamowite, iż pierwszym odruchem jest niedowierzanie i sceptycyzm. Szybko jednak odczucia te przeradzają się w niepohamowany głód wiedzy i chęć osiągnięcia choćby ułamka tego, co osiągnęła ta osoba! Jeśli więc szukasz motywacji i chciałbyś KOMPLETNIE wywrócić do góry nogami swoje wyobrażenie o tym, co jest możliwe, a co nie, to zapraszam do lektury!:
Czy ośmiocyfrowy zysk to realistyczny cel? Taki pułap osiągany jest przez wielu prywatnych inwestorów od lat. Paul Rotter, 32 letni trader z Niemiec, jest jednym z nich i podobno od 10 lat* zarabia 50-60 milionów rocznie. Operuje na najbardziej płynnych rynkach futures, głównie na niemieckich kontraktach Bund.
W 2003 roku, pracownik firmy Man Financial zdradził, iż jeden z ich klientów jest największym prywatnym traderem na Eurexie(jedna z największych giełd terminowych na świecie-S.M.) i to od 8 lat. Jego średni miesięczny obrót to 3 miliony lotów/kontraktów. Pozwala mu to na osiąganie 50 milionów EUR rocznie. Podejrzewa się, iż taki zysk osiągał od przynajmniej 8 lat. W 2004 roku "wyszło na jaw", iż traderem tym jest Paul Rotter-przydomek "flipper".
Ilu takich traderów może istnieć na świecie, skoro tak dużo czasu zajęło wszystkim odgadnięcie tożsamości "flippera"? Nawet jeśli obracają kwotami 10 razy mniejszymi niż Paul, ich zysk i tak jest grubo powyżej marzeń przeciętnego inwestora forex.
Poniżej obszerna część wywiadu z Paulem, jaki ukazał się w niemieckim piśmie Traders Mag:
Pytanie: Czy jest jakieś zdarzenie, które spowodowało, iż zostałeś traderem?
Odpowiedź: Nie, nic z rzeczy typu "kupiłem pierwsze akcje", choć brałem udział w konkursie inwestycyjnym będąc jeszcze w szkole.
P: Jak rozpoczęła się twoja przygoda z profesjonalnym tradingiem?
Odp: Będąc na praktykach w jednym z niemieckich banków, spędzałem dużo czasu na parkiecie DTB(teraz Eurex), co rozbudziło moje zainteresowanie handlem. Podczas tego okresu trochę inwestowałem na swoim prywatnym koncie, co skończyło się utratą niemal wszystkich moich pieniędzy. Będąc na dużym minusie musiałem pożegnać się z bankiem, jednak nieco później pozwolono mi już na inwestowanie w banku japońskim.
P: Czy bank przydzielił Ci jakiegoś opiekuna?
Odp: Nie, nie miałem żadnego mentora. Na początku wymieniałem się pomysłami z głównym dealerem Ajisaka, który osiągał bardzo dobre rezultaty. Czasami nawet zabezpieczał pozycje swojego szefa, jeśli uważał, że się myli. Sporo rozmawialiśmy o psychologii inwestowania, co bardzo mi się później przydało, szczególnie gdy miałem stratne dni.
P: Jak Ci się wtedy wiodło? Czy od samego początku zarabiałeś?
Odp: Dość prędko zacząłem robić 100-150 lotów obrotu dziennie...W ciągu pierwszych 3 lat nie miałem stratnego miesiąca. Później, gdy już operowałem większymi pozycjami zdarzały mi się wpadki, szczególnie po tym, kiedy Eurex otworzył się na dużych graczy z USA, jak Harris Brumfield i całe to Chicago.
P: Mówi się, iż każdy inwestor musi przynajmniej raz zbankrutować, zanim stanie się dobrym inwestorem. Jakie wyciągnąłeś z tego wnioski?
Odp: Z czasem 7-cyfrowe straty zaczęły być dokuczające. Pewnego dnia, na skutek awarii prądu, straciłem 2.5 miliona i myślałem o tym, aby skończyć z tradingiem. Wciąż miałem wystarczająco kapitału, aby nie martwić się o pieniądze ale nie chciałem więcej przeżywać takich emocjonalnych targnięć. Po czterech tygodniach przerwy odzyskałem motywację i powróciłem na rynek. W krótkim czasie udało mi się odrobić straty i to doświadczenie uczyniło mnie jeszcze silniejszym.
P: Czy to zmieniło twoje poglądy na temat rynku?
Odp: Doświadczenie dużych strat, a zaraz za nimi dużych zysków pozwalających je pokryć uczyniło mnie mniej wrażliwym na porażki. Wiem, iż zawsze mogę wszystko odrobić. Jestem teraz w stanie wyłączyć komputery, jeśli danego dnia odnotowałem straty - zamiast szarpania się z rynkiem w celu wyjścia na plus.
P: Jakie są twoje mocne strony i jakie są różnice między tobą, a innymi graczami?
Odp: Umiejętność agresywnej gry podczas zyskownych okresów, podejmowanie większego ryzyka oraz ograniczania aktywności podczas strat. Najlepiej jest mieć przy sobie kogoś, kto w odpowiednim momencie wyłączy komputery, jeśli poziom strat osiągnie określony pułap.
P: Jaką rolę odgrywa u Ciebie zarządzanie kapitałem?
Odp: Ustalam sobie dzienne limity zysku i straty, przy czym najważniejsza jest największa dopuszczalna strata, jaką mogę zaakceptować zanim wyłączę komputery. Moje największe pozycje mają rozmiar pięciu cyfr. Nie używam żadnych specjalnych zasad zarządzania kapitałem.
P: Co robisz, jeśli rynek idzie w przeciwną stronę i twoja pozycja traci? Używasz stop-lossów?
Odp: Od razu zamykam pozycję, jak tylko widzę, iż przynosi straty. Przy większych pozycjach jest z tym mały problem, ponieważ duże zlecenia mogłyby zadziałać przeciwko mnie, przyśpieszając niekorzystny ruch. W większości przypadków potrafię jednak odrobić straty, ponieważ wiem co wywołało ruch i mogę zająć przeciwną pozycję.
P: Nie masz problemu z zamykaniem pozycji lub nawet jej odwracaniem. Czy trader nie powinien trzymać się swojej opinii?
Odp: Zdecydowanie nie. Analityk lub jakiś guru powinni trzymać się swojej opinii ale trader nie powinien mieć opinii. Posiadając opinię ciężko jest wyjść z zajmowanej, stratnej pozycji.
P: Jaką rolę odgrywa psychologia?
Odp: Cały czas staram się rozumieć psychologię rynku i podejmować na tej podstawie swoje decyzje.
P: Jak sobie radzisz z rozpraszającymi myślami i emocjami?
Odp: Jeśli jest z tym na prawdę źle to biorę zimny prysznic lub pływam w basenie.
P: Jak przygotowujesz się do sesji? Czy masz jakieś zwyczaje czy też robisz to "z biegu"?
Odp: Przed rozpoczęciem sprawdzam, jakie raporty czy też wypowiedzi centralnych banków mają się tego dnia pojawić - po prostu wszystko, co może mieć wpływ na rynek. Potem staram się ustalić ważne poziomy dla rynku, na którym gram. Robię to samodzielnie, ale też wspieram się komentarzami innych analityków. W ten sposób ustalam ważne poziomy i kondycję rynku. Nie interesuje mnie opinia innych inwestorów, gdyż mogłaby wpłynąć na mnie.
P: Co robisz aby się uspokoić i zrelaksować?
Odp: Uprawiam sport i mam częste wakacje.
P: Na jakich wykresach pracujesz?
Odp: Zazwyczaj 5m i 30m aby rysować linie trendu i wskaźniki. Preferuję wykresy P&F(kółko i krzyżyk - S.M.) ponieważ dają mi wyraźny obraz tego, co się dzieje(formacje potrójnego szczytu). Ze wskaźników lubię CCI ponieważ pokazuje też zmienność rynków.
Tłumaczenie - Sylwester Majewski
* - na podstawie artykułów z 2005 roku.
PS. Przydomek "flipper" wziął się od specyficznej techniki gry Paula. W dużym skrócie polagała/polega ona na tym, iż Paul składał duże zlecenia w postaci oferty(widocznej dla innych graczy), blisko aktualnej ceny. Zlecenie później "odwracał" i ustawiał po drugiej stronie ceny, zajmując przeciwną pozycję. Flip w języku angielskim znaczy "przerzucać","zmieniać położenie" - stąd przydomek "flipper". Paul jest rasowym skalperem.
PS2. Specyficzna technika Paula narażała innych dużych graczy na spore straty, o ile dali się "załapać" na takie zmiany. Podobno wielokrotnie grożono Paulowi z tego powodu.,,





2 komentarze:
Dlatego proponuje od edukacji zacząć np. tu http://pkb.biz.pl oprócz porządnej dawki edukacji finansowej dostajemy narzędzia do zarabiania, może nie tak atrakcyjnych sum jak w forex ale bezpiecznych bo zabezpieczonych inwestycji. Po więcej zapraszam do kontaktu
świetny wywiad nic dodać nic ująć wszystko pokazane od kuchni jak ktoś już inwestuje jakiś czas to tez doczyta coś między wierszami w tym wywiadzie
Prześlij komentarz