Na sukces inwestycyjny składa
się wiele czynników. Ironią losu jest fakt, iż jeden z najważniejszych
elementów rzemiosła inwestycyjnego bywa zupełnie ignorowany przez
początkujących(ale nie tylko) inwestorów. Nawet Ci, którzy próbują się
zmierzyć z tym problemem, w większości przypadków robią to źle.
Zacznijmy od podstaw – jaki jest
najważniejszy cel każdego inwestora? Zapewne każdy odpowie, iż jest nim
zarabianie i mnożenie kapitału. Paradoksalnie jednak, najważniejszym
celem jest ochrona kapitału. Sprawienie, aby tego kapitału nie ubywało
zbyt wiele, a gdy już go ubywa, aby działo się to w sposób kontrolowany i
mierzalny. Narzędziem które nam w tym pomoże jest zlecenie STOP. Temat
prosty, ale nie łatwy!
Prosty, ponieważ każdy wie o istnieniu
zleceń stop. Każdemu też się wydaje, iż potrafi się nimi posługiwać.
Wystarczy złożyć zlecenie i zapomnieć. Dlaczego więc jest to
równocześnie temat niełatwy? Choćby dlatego, że większość inwestorów
składa zlecenia STOP w sposób zły lub w złych miejscach, bez żadnego
planu i rozpoznania. Jaki jest tego efekt? Rynek zbliża się do naszego
zlecenia i w przedziwny sposób je aktywuje, tylko po to aby po chwili
zawrócić i pójść w przeciwnym kierunku. Znajomy scenariusz? Nie – to nie
jest spisek brokerów. To efekt naszej niewiedzy na temat tego czym jest
wykres i sam rynek. Są ludzie którzy to wiedzą i bez skrupułów wiedzę
tę wykorzystują do łowienia naszych zleceń.
Składania zleceń w prawidłowych
miejscach można się nauczyć. Nie znaczy to, iż za każdym razem nasze
zlecenia przetrwają i ominie je rynkowa burza. Jednak ilość sytuacji,
kiedy to nasze zlecenia będą aktywowane w głupi sposób, ulegnie
drastycznemu zmniejszeniu. W tym miejscu chciałbym podkreślić jednak coś
innego, omijając wątek techniczny. Otóż sam fakt składania zleceń STOP
ma dla naszej kondycji finansowej gigantyczne znaczenie. Zlecenie STOP
pozostawione w systemie dokonuje rzeczy, których przeciętny inwestor
dokonać nie potrafi – kończy transakcję, opartą na złym planie. Nasza
konstrukcja psychiczna nie pozwala nam przyznać się do błędu – a te
popełnia każdy. Dlatego też instynktownie trzymamy otwarte, stratne
pozycje – nie chcemy ich zamknąć, licząc na odbicie. Zlecenia STOP
wprowadzają automatykę do naszego inwestowania. Są jak dobry ratownik,
który co prawda ciągnąc nas za włosy, ale jednak wyciąga z bagna.
Zlecenia STOP są jak siarczysty policzek wymierzony nam przez
rzeczywistość w twarz. Boli przez chwilę, ale przywraca rozum i pozwala
przeżyć.
Nigdy nie wolno rezygnować ze zleceń
STOP. Osobiście nie znam żadnego inwestora, który regularnie zarabia
pieniądze na inwestowaniu, nie korzystając przy tym z zleceń obronnych. A
gdzie i jak je stawiać?
Zacznijmy od tego, jak zazwyczaj stawiane są zlecenia obronne STOP. Istnieją dwie szkoły
- STOP kwotowy/kasowy
- STOP logiczny/strukturalny
W pierwszym przypadku, zlecenie STOP
stawiane jest w miejscu praktycznie dowolnym, o ile zlecenie takie nie
prowadzi do większej straty niż założona. W praktyce jest to stała
wartość. Inwestor może np. stawiać zlecenie zawsze oddalone o 20 pips od
ceny wejścia, bez względu na to, gdzie takie zlecenie wypadnie na
wykresie. Może stawiać zlecenie w takim miejscu, aby nie stracić więcej
niż 100$ itd. Wartość jest umowna i zależy od strategii inwestora.
Drugi sposób zakłada, iż zlecenie STOP
musi być złożone w „logicznym” miejscu. Musi tym samym mieć jakieś
uzasadnienie w tym, co widzimy na wykresie. Tak więc inwestor może
złożyć zlecenie 10 pips powyżej ostatniego wsparcia, oporu itd. Nie ma
tu więc stałej i sztywnej odległości od ceny wejścia. Zlecenie jest
składane tam, gdzie „ma to sens” według inwestora.
Ja osobiście skłaniam się ku drugiej
metodzie. Jeśli inwestor nie posługuje się mechanicznym systemami, to
nie wydaje mi się, aby mógł skutecznie używać zleceń STOP „kwotowych”.
Metoda ta ma moim zdaniem dużo wad i opiera się na fałszywym założeniu i
błędnie rozumianej definicji rynku i działalności inwestorów. O tym
więcej może innym razem. Jest to jednak często spotykana praktyka.
Inwestorzy stawiają zlecenia STOP w miejscach nieuprawnionych do tego.
Zlecenia STOP składane są zbyt blisko. Bywają często
„uruchamiane” co natomiast prowadzi do tego, iż inwestor stawia zlecenia
coraz dalej, zupełnie psując sobie stosunek zysku do ryzyka.
Zastanówmy się więc, gdzie dokładnie
stawiać zlecenie obronne. Aby to zrobić, musimy sobie uświadomić, co tak
na prawdę pokazuje nam wykres. Czy jest to zbiór chaotycznych kwotowań?
Czy jest to przypadkowy układ cyfr? A może coś więcej? Wykres cenowy
pokazuje nam przede wszystkim historię. Historię transakcji. Wykres
pokazuje nam, gdzie rozpoczynały się poszczególne impulsy cenowe(a tym
samym gdzie kończyły inne). Daje nam więc bardzo ważną informację,
mówiąc GDZIE dokładnie znajdowali się kupujący/sprzedający.
Szczyty które widzimy na tym wykresie to
miejsca, gdzie rozpoczynała się wzmożona sprzedaż. Rozpoczęta została
zapewne przez kilku, bardzo dużych uczestników rynku. Dalszy ruch to już
efekt domino. Jaka cenna informacja kryje się w tym prostym
stwierdzeniu faktów? Otóż ktoś otwierał w tym miejscu swoją pozycję krótką. Wniosek: ktoś będzie jej bronił.
Ilekroć rynek będzie zbliżał się w okolice w których sprzedaż została
zainicjowana, będziemy mieli do czynienia z dwoma procesami:
- posiadacze dużych pozycji będą ich, bronić sprzedając dalej
- ci którzy nie zdążyli wcześniej, będą próbowali teraz zająć swoje pozycje
To oczywiście nie będzie trwało w
nieskończoność. Zbyt mało mamy tu miejsca, abym mógł przeanalizować
wszystkie procesy. Najważniejsze jest, abyśmy uświadomili sobie rzecz
najważniejszą. Na rynku istnieją inni inwestorzy, posiadający duże
pozycje(fundusze, banki, duzi gracze). Poszczególne szczyty i dołki mają
swoje znaczenie i wymowę.
Jeśli ktoś jeszcze tego nie zrozumiał i
wciąż zadaje sobie pytanie „jak i gdzie stawiać zlecenia STOP”,
odpowiadam: Mądrze! To znaczy tak, aby swoje zlecenie STOP ukryć za zleceniami największych graczy rynkowych. Nie w miejscu dowolnym, ale w miejscu logicznym. Popatrzmy na wykres ponownie:
Załóżmy, że ktoś otwiera pozycję krótką w
punkcie nr 2. Gdzie powinien postawić STOP? Najprawdopodobniej NAD
punktem 1. Otwierając pozycję krótką w punkcie 3, STOP powinien być
postawiony NAD punktem 2 itd. Oczywiście sytuacja na tym wykresie jest
prosta, gdyż mamy do czynienia z wyraźnym trendem spadkowym. Analogiczne
zasady obowiązują jednak w mniej oczywistych sytuacjach. Jeśli mamy już
składać zlecenie STOP, to w takim miejscu, aby jego „uruchomienie” było
bardzo utrudnione.
WAŻNE:
Proszę spojrzeć na punkt „A”. Co by się stało, gdyby ktoś chciał tu
otworzyć pozycję krótką, z małym zleceniem STOP, umieszczonym nieco
powyżej, powiedzmy 10 pipsów wyżej? Takie zlecenie zostałoby od razu
uruchomione przez rynek/większych graczy. STOP powinien być więc
ustawiony powyżej POPRZEDNIEGO, uformowanego szczytu.
WAŻNE 2:
Punkt 5. Jak widzimy, szczyt został pokonany przez rynek. Nie było
chętnych do jego obrony. Prawdopodobnie najwięksi uczestnicy rynku mają
już w tym momencie długie pozycje. Oporu można spodziewać się dopiero
koło „4″.
Powyższy wpis nawet w 5% nie wyczerpuje
tematu zleceń STOP. Nie da się tego zrobić w jednym artykule. Miejsce
składania zleceń obronnych to jedna kwestia – oprócz tego trzeba mieć
sposób zajmowania pozycji. Trzeba też umieć określić poziom docelowy,
wiedząc, jak duża strata nas czeka w przypadku aktywowania STOP.
Ewentualna strata musi być dużo mniejsza, niż potencjalny zysk itd.
Chciałbym jednak dziś, aby niniejszy wpis prowokował do dalszych
samodzielnych poszukiwań.
Mając na uwadze to co napisałem, spostrzegawczy czytelnicy z pewnością w lot zrozumieją, dlaczego nie wolno
„łapać noży”(czyli pozycji długich w trendzie spadkowym i
odwrotnie).[podpowiedź: a gdzie wtedy mielibyśmy ustawić zlecenie
STOP?] Spostrzegawczy inwestorzy zauważą też, że nieumiejętne
wykorzystanie wiedzy o poprzednich szczytach/dołkach zakończyłoby się na
tym wykresie uruchamianiem zleceń STOP postawionych za „zbyt małymi”
szczytami. Problem z identyfikacją odpowiednich szczytów/dołków pojawia
się szczególnie w trendach bocznych. Nieumiejętne stawianie zleceń
obronnych będzie wtedy skutkowało tym, iż więksi gracze będę je
„uruchamiać”. Trzeba bowiem pamiętać, iż większe trendy nie pojawiają
się, bez wcześniejszego „uruchomienia” pomniejszych zleceń. O tym więcej
może innym razem.






0 komentarze:
Prześlij komentarz